Longdrink i tęsknota w Helsinkach – część II

(Moya Lothian-Mclean) (18 października 2019 r.)

Drugi życie zdeponowało mnie w Helsinkach, był początek sierpnia. Zarówno ja, jak i miasto przeszliśmy radykalną zmianę. W ciągu ośmiu miesięcy, odkąd ostatni raz chodziłam po fenomenalnie czystych ulicach Helsinek, porzuciłam wygodną pracę w magazynie na rzecz niepewnej kariery freelancera. Po moim ostatnim związku zdecydowałam się na pełne dwudziestolatki, uprawiając swobodny seks i romantyczny nihilizm. Nie byłem do końca pewien, co robię, czy to zawodowo, czy osobiście, ale to nie miało znaczenia. Najwyraźniej Hot Girl Summer była w pełnym rozkwicie.

Miałem też najciekawsze momenty.

Nie tęskniłem za moim byłym i nie działo się to przez długi czas. Ostatecznie był przypisem. Jednak były tam blizny, pozostawione głównie przez to, co postrzegałem jako mój własny brak rozpoznania związku, jakim był naprawdę. Wniknęły one znacznie głębiej niż jakiekolwiek rzeczywiste uczucia. W rezultacie rozwinęła się trująca, nieufna pogarda dla mężczyzn, której nie pomogła bezimienna natura współczesnych randek, gdzie duchy są normą i wszyscy wydawali się strasznie zastępowalni, łącznie ze mną. Chciałem tego, co wszyscy robią: kogoś, kto wybierze mnie konkretnie, rozpozna mój specjalny sos, zmiecie mnie i powie, że naprawdę, naprawdę mnie zobaczyli i nigdy nie chcieli mnie wypuścić.

Jednak każdy który wskazał, że uczucia tego pokroju szybko się rozeszły. Wcześniej czy później wiedziałem, że zmienią zdanie, w chwili, gdy się otworzyłem i zszedłem z piedestału, stając się dla nich strasznie realny, brodawki i wszystko inne. Doszedłem do wniosku, że wszyscy mężczyźni stali się kłamcami, nawet jeśli mieli na myśli to, co wtedy powiedzieli.

„Myślę, że masz problemy z zaufaniem” – powiedział jeden z moich przyjaciół. Też tak myślałem. Ale kto tego nie zrobił w 2019 roku? Poza tym mój kruchy stan emocjonalny był podtrzymywany przez napędzaną cynizmem, lekkomyślną wiarę w siebie i zbyt głębokie badanie doprowadziłoby do załamania, którego nie byłem pewien, czy mógłbym znieść. Więc nie zrobiłem tego.

Najwyraźniej Hot Girl Summer

Helsinki radziły sobie nieco lepiej. Nadejście cieplejszej pogody usunęło z miasta warstwę śniegu, odsłaniając go jako liściastego i zielonego. Słońce lśniło teraz na jasnoniebieskim morzu zamiast lodu i wędrując w dół portu zauważyłem, jak budynki wzdłuż wybrzeża miały różne pastelowe odcienie. Na morzu wyłaniające się zarysy kilku wysp były wyraźnie widoczne (część 330-osobowego archipelagu otaczającego miasto, poinformował mnie Google). Spojrzałem na miasto na nowo i znalazłem rażąco oczywiste szczegóły, które przegapiłem, kiedy odwiedziłem je po raz pierwszy w styczniu, owinięte kokonem smutku. Ale teraz moje oczy były otwarte i byłem gotowy na zabawę.

Byłem w Helsinkach, aby nagrywać Flow Festival ( przeczytaj o tym tutaj ), mając to szczęście, że oboje myśleli o uprzejmym redaktorze, gdy pojawiła się rozmowa telefoniczna, i wylecieli z tygodniowym wyprzedzeniem. Podróż była jednym ze snów; gwiazdami festiwalu byli Robyn, Tame Impala, Solange i James Blake. Umieszczono nas w hotelu położonym jeszcze bardziej centralnie niż St. George podczas mojego poprzedniego pobytu, niedawno odnowiony Marski by Scandic .

Przed przyjazdem kontakt w Helsinkach ostrzegł mnie, że Marski jest „nieaktualny”, co powiedziało mi, jak nowa była renowacja – hotel, do którego przyjechałem, nie był wcale. Zamiast tego przywitał mnie kosmopolityczny sen tysiąclecia, cały różowo-różowo-złoty wystrój, oświetlony przez to, co nazywam „słabym oświetleniem wpływowym”. To było wcielenie luksusu. Wydawało mi się, że jest to niezwykle zgodne z moją rzekomą Hot Girl Summer, jakby wszechświat był po mojej stronie.

Po raz kolejny przydzielono mi wszystkie wydatki plus jeden, a lot był jedynym kosztem musieliby kaszleć. Tym razem nie mogłem jednak przyprowadzić mamy. Ja też nie miałem ochoty; Wysłano mnie do Helsinek, żeby dosłownie imprezować do pracy. Moja mama – która kiedyś napisała do mnie dwustronicowy list wyrażający swoje zaniepokojenie faktem, że wychodzę jedną noc w tygodniu – nie była tutaj docelowym rynkiem.

Zamiast tego , Zaprosiłem mężczyznę, z którym spotykałem się od miesiąca. Starałem się o tym nie myśleć za dużo. Nie spotkałam nikogo więcej niż dwie randki od czasu mojego byłego chłopaka – nie chciałam wpaść w pułapkę polegającą na przywiązywaniu nadmiernej wagi do cokolwiek to było. Starałem się też nie myśleć o tym, jak moje serce podskoczyło w piersi, kiedy jego numer pojawił się na ekranie mojego telefonu i kiedy z nim rozmawiałem, mój język był powolny i ciężki w moich ustach, ponieważ byłem taki zdenerwowany. Albo że nigdy nie spotkałem takiego prostego mężczyzny jak on, takiego, który wydawał się naprawdę szanować kobiety, nie tylko jako występ, ale naprawdę miał to na myśli.Czasami chciałem płakać, ponieważ był tak miły, dobry i cierpliwy, musiał popełnić błąd i wkrótce zdał sobie sprawę, że nie powinien być mieszany z kimś takim jak ja, który był twardy i ściśnięty jak węgiel i nie mógł niech jej bariery opadną, nawet w obliczu takiego ciepła.

Najdłuższy i najlepszy, drink

„Mówisz poważnie?” napisał do mnie SMS-a z festiwalu muzycznego w Niemczech, kiedy wrzuciłem wiadomość o moim szczęściu do rozmowy. Nie chciałem też myśleć o tym, co może oznaczać, że był w ciągłym kontakcie podczas wakacji, wysyłając mi filmy z chwilami z festiwalu i zdjęcia swoich przyjaciół na haju i radości, zamiast podrywać piękne Niemki. Co było w jego granicach – nie byliśmy wyłączni. Kilka tygodni wcześniej powiedział mi, że nie spotyka się z nikim innym, ale zdecydowałem się nie czytać zbyt wiele z tego. Myślałem, że miał na myśli, że nie spotyka się z nikim innym – na razie. To może się zmienić.

„Tak” – powiedziałem. „Gotowy na to?”

Powiedział, że jest w środku. Tak naprawdę mu nie wierzyłem. Znaliśmy się mniej niż 60 dni. Dałem mu tygodniowe wypowiedzenie. Musiałby mieć wolne od pracy. Były koszty lotu. A za tymi praktycznymi aspektami krył się uporczywy szept z tyłu mojej głowy, przypominający mi o pierwszej podróży do Helsinek i złamanej obietnicy, która ją poprzedziła.

„Czy na pewno?” Powiedziałem. „Możesz wycofać się w dowolnym momencie.”

„Moya” – napisał. „Jeśli powiem, że coś zrobię, robię to.”

I zrobił to.

Zanim przyleciał, późnym nocnym lotem w piątek prosto z pracy, miał dzień na załatwienie niedokończonych spraw w mieście. Amos Rex , podziemna mekka sztuki współczesnej w Helsinkach, była tym razem otwarta i dwie minuty drogi od naszego hotelu. I tak nieoczekiwanie był to plan wycieczki, więc poczułem dreszczyk emocji, idąc pod ziemię do jej wnętrzności, zanim pozwolono na wejście reszcie publiczności.

Wygląd zewnętrzny Amosa Rexa

Wewnątrz Rex jest stosunkowo mały – tylko trzy galerie – ale wyświetlacze są absorbujący. Wyróżniała się konkretna instalacja wideo, przedstawiająca serię idyllicznych scen: piękna kobieta wypoczywająca w łodzi wiosłowej na tle romantycznego krajobrazu. Mężczyzna kroczy naprzód, wyciągając rękę i przyciągając ją do namiętnego uścisku. Tabliczka obok niej głosiła, że ​​artysta zamierzał to dzieło jako żartobliwy pastisz wyidealizowanej sceny duszpasterskiej. Wyglądało to całkiem nieźle.

Chciałem też zobaczyć katedrę Uspenski, mój drugi biały wieloryb ze styczniowej wizyty w Helsinkach. Jak się okazuje, Uspenski jest w porządku, jeśli chodzi o budynki sakralne; pit stop, ale nie niezbędna wizyta. Solidna kopuła, kilka ładnych ozdobnych ołtarzy. Z drugiej strony byłem rozproszony, kiedy w końcu wszedłem do środka, po zasadniczo ośmiu miesiącach oczekiwania na wejście. Mężczyzna właśnie wysłał mi SMS-a ze zdjęciem swojej karty pokładowej. Mój żołądek skręcił się z podniecenia.

Przybył o 1 w nocy, prosto do Kaiku , jednej ze słynnych helsińskich elektronicznych bolthole, gdzie robiłem jakieś imprezy po festiwalu. Kaiku jest obskurne i zadymione, co sprawia, że ​​idealnie nadaje się na nocne wybryki, a miejsce przyciąga światowej klasy talenty DJ-ów. Tej nocy grała legendarna Honey Dijon, a harmonogram wydawał się dziwnie przypadkowy, biorąc pod uwagę, że mężczyzna i ja byliśmy w kluczowym dniu, aby zobaczyć ją grającą w Southbank Centre zaledwie trzy tygodnie wcześniej.

„Tutaj, – napisał do mnie SMS-a. Znalazłem go przy barze, a kiedy wyskoczył do mnie i wyszczerzył zęby, poczułem, jak mój żołądek skręca się, jakbym spadał z bardzo dużej wysokości.

Wyszliśmy z klubu o 4 nad ranem, co oznaczało, że nie wstać następnego dnia do 11 rano, omijając opcjonalną zaplanowaną wycieczkę statkiem na wyspy. – W porządku – powiedziałem, mając to na myśli. Chciałem go tylko dla siebie. Ale później, idąc leniwie w dół do portu po śniadaniu, zauważyliśmy rozkład promów na wycieczkę dookoła wyspy. 6 € za bilet w obie strony.

„Dobrze?” powiedział.

Na łodzi

Przeprawa promowa z Rynku to wyjątkowa okazja, która obsługuje trzy wyspy w pobliżu Helsinek – Suomenlinna, Vallisaari i Lonna. Po prostu wybierz swoją ulubioną, wskocz i spędź tam kilka godzin, zanim wskoczysz na prom z powrotem do Helsinek, kiedy będzie następny.

Jeśli planujesz odwiedzić tylko jedną wyspę dziennie, Suomenlinna lub Vallisaari to najlepsze opcje; W Suomenlinna znajduje się rozległa twierdza z XVIII wieku, która została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, więc jest najczęściej wybieranym wyborem. Vallisaari to jednak naturalny raj.Ironiczne, bo kiedyś była to dawna baza wojskowa, z przydomkiem „Wyspa Śmierci” – połowa lądu jest nadal nieprzejezdna z powodu niewybuchów min. Ale reszta to rezerwat przyrody i przemówiła do naszych umęczonych alkoholem mózgów, więc pojechaliśmy na Wyspę Śmierci.

Kiedy myślę o decydującym doświadczeniu podczas mojej drugiej podróży do Helsinek, a także o chwili, w której się dowiedziałem Nie mogłem się wyrwać z tego uwikłania, że ​​pomimo intensywnego oporu, który pokochałem tego człowieka i nie było już odwrotu, od razu przychodzi mi na myśl Vallisaari. Festiwal był wspaniały, ludzie, których poznaliśmy, genialni, imprezowicze gorączkowo w najlepszym wydaniu. Ale to spacer po bujnej faunie Wyspy Śmierci, żarty o tym, że wszyscy w Helsinkach wydawali się mieć torebkę Marimekko, i jedząc Longdrink (kultową fińską puszkową premiks ginu i grejpfruta) o smaku lodów, o których zdałem sobie sprawę narastało we mnie wielkie szczęście. Czułem, że wybuchnę z tym.

Fiński pastorał

W miarę upływu popołudnia wspięliśmy się na gigantyczną skałę i położyliśmy się w słońcu, spoglądając na łagodne morze. W pobliżu brzegu płynęła żaglówka. Nie mogłem przestać myśleć o Amos Rex i pastiszu pastoralnym, które tam widziałem. Wydawało się, że się do niego wdrapałem. Nigdy nie chciałem opuszczać wyspy ani pięknego chłopca obok mnie, który naprawdę wydawał się uważać, że jestem zabawny, ale nigdy nie sprawiał, że czułem się, jakbym musiał. Nie żądał ode mnie niczego więcej, jak tylko położyć się cicho razem na dużym kamieniu i wygrzewać się w tym, jak komfortowo jest ta cisza. Żaden mężczyzna nigdy nie sprawił, że tak łatwo było być.

W pociągu na lotnisko powiedziałem mu, że od teraz chcę go tylko widzieć, proszę o pełną wyłączność. Nie spotykałem się z nikim innym, ale było ważne, żeby to przeliterować. – Oczywiście – powiedział. „Już to robiłem”.

Dwa tygodnie po naszym powrocie do Wielkiej Brytanii byłem w jego pokoju. Powiedział mi, że ma dla mnie prezent. – Otwórz – powiedział cicho. Z szarego opakowania wyciągnąłem pokruszoną papierową torbę.

Wewnątrz była torebka Mariemekko. W tym momencie postanowiłem przestać to utrudniać i postarać się jak najlepiej uwolnić się od cynizmu i nieufności. Bo gdyby to się skończyło z własnej woli, mógłbym przeżyć, ale gdybym sabotował to od wewnątrz, nigdy nie byłbym w stanie przezwyciężyć tego faktu. Ponownie spojrzałem na torbę Mariemekko na kolanach i mentalnie przeciąłem strunę spadochronu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *