dobry człowiek w chanii


to stachis bio slow food

(30 czerwca 2014)

Dziewięć dni sałatki i spanakopity nauczyło mnie, że wegetarianizm jest dla Greków nowym pomysłem. Mimo to, ostatniego popołudnia na Krecie, wraz z trzema przyjaciółmi przemierzaliśmy brukowane ulice Chanii w poszukiwaniu potraw przyjaznych zwierzętom. Na bocznej uliczce znaleźliśmy wesoły żółto-czerwony znak: „ Do Stachi: Bio Slow Food.

Mała restauracja leżał na małej części portu. Promieniejący mężczyzna z krzaczastą białą brodą – Stelios – przywitał nas po grecku i położył obrus w czerwoną kratkę na stole na zewnątrz, na którym nas postawił. Nie przyniósł żadnego menu. „Pozwólcie, że przyniosę wam świeży chleb z pieca i powiem wam, co dziś przygotowałem” – powiedział. „Wejdź do środka i zobacz też potrawy w mojej kuchni”.

Zaskoczeni poszliśmy za Steliosem do jego małej kuchni, gdzie opisał łamanym angielskim łamanym angielskim potrawy wegańskie, które przygotował. Przyniósł próbki każdego dania na nasz stół i czekał, aż zdecydujemy się na kilka.

Biorąc nasze zamówienie fasoli olbrzymiej, ryżu cytrynowego i cukinii, zapytał, co przywiodło nas na Kretę. Wakacje? Nie, wyjaśniliśmy, byliśmy studentami historii na wycieczce studyjnej.

„Ach, dobrze” – powiedział. „Przynoszę ci to jedzenie, aby pokazać ci, jak żyjemy. Pomniki są ważne, ale Kreta to nie tylko pomniki. ”

Każde jego działanie zadziwiało nas. Kiedy zaczął wiać wiatr, poczęstował nas zupą, żeby nas rozgrzała. Na urodziny Shiry przyniósł słodki chleb rodzynkowy i budyń ze zmiękczoną skórką pomarańczy. Zaprosiliśmy go na obiad z nami, ale on zaśmiał się i odmówił, wyjaśniając, że wie, że jego dwie córki lubią być sam na sam ze swoimi dziewczynami. Przedstawił swojego syna jako łagodnego człowieka, który nam służył. „Nie smakował żadnego zwierzęcia, żadnego ptaka, żadnego mięsa…”

Zapytałem Steliosa, co skłoniło go do zostania wegetarianinem. „Każdy ma inne powody” – wyjaśnił – „dla zdrowia, dla zwierząt i dla ziemi. Ale wierzę we wszystkie te powody. Kiedy idziesz do zwierzęcia, aby sprawić mu ból i usłyszeć jego płacz, nigdy więcej nie chcesz go skrzywdzić ”. Delikatnie mówił o swoich wyborach dobrego chrześcijanina, by wieść życie bez przemocy. Wzruszeni, uścisnęliśmy mu rękę i wpisaliśmy się do księgi gości, wypełnionej błogosławieństwami w dziesiątkach języków, i wróciliśmy do naszego hotelu, w którym spaliśmy po raz ostatni w Chanii.

to stachi
Nasze pierwsze spojrzenie na To Stachi.
to stachi2
W kuchni ze Steliosem.
Widok z portu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *