Dlaczego Twoje życie jako wolny strzelec nie wydaje się prawdziwe

Czy masz dowód, że Twój klient nie jest botem AI, czy to tylko przeczucie?

(13 grudnia 2020 r.)

Ta super tandetna grafika powstała dzięki uprzejmości Pixabay

W innym interesującym wątku z subreddit pisarzy freelancerów , / u / StuBermann zapytał (parafrazując, zwłaszcza po to, aby język był przyjazny PG dla młodych dzieci):

„Jaki jest ostateczny cel freelancera? Nie ma żadnej korporacyjnej drabiny, na którą można się awansować, żadnych awansów, partnerstwa lub stanowiska kierowniczego, na które możesz pracować. Chociaż jest to o wiele lepsze niż bycie robotem korporacyjnym, nadal wymieniam czas na pieniądze ”.

Stu (zakładam, że to Stu), a następnie przedstawił kilka pomysłów . Mógłby:

  • Utworzyć agencję treści
  • Zbudować i rozwijać własną sieć witryn
  • Podążać ścieżką kursu, opracowując kurs pisania ( (nie rób tego, Stu!))
  • Utwórz witrynę do generowania potencjalnych klientów do pisania prac i sprzedawaj potencjalnych klientów
  • Pisz dalej, ale zainwestuj zarobki w coś innego
  • Napisz epicką fantastyczną serię i sprzedaj prawa do HBO
  • Stwórz narzędzie programowe do samodzielnego pisania
  • Twórz i sprzedawaj od podstaw strony z zawartością

Jak możemy zapewnić wzrost?

Wątek Stu przykuł moją uwagę, ponieważ spędziłem sporą część piątkowego wieczoru, omawiając ten temat z moim niechętnym nieświadomym strategiem biznesowym (który jest członkiem rodziny). Ta rozmowa trwała trzy godziny, co oznacza, że ​​prawdopodobnie będę musiał poświęcić trochę czasu na prywatną podróż, zanim będę mógł ponownie zadać tego rodzaju cierpienie.

Wydawało mi się, że zainteresowało mnie to, że chociaż nic nie wiem / StuBermann (czy to nie dziwne piękno Reddita?), Że wydaje się, że myślimy podobnie.

Na przykład marzę też o napisaniu serii i sprzedaży jej sieć telewizyjna (- mój scenariusz jest z grubsza do serialu satyrycznego, śmiejącego się z absurdalności przeprowadzki do Izraela. Na końcu mam wyraźną scenę początkową, co dokładnie mi się przydarzyło: jedziesz na lotnisko i facet kto ma cię witać, nie pojawia się, a potem jakiś krzepki izraelski taksówkarz ciągnie twoje doczesne rzeczy na dach swoją taksówkę z jakąś smyczą, która wygląda, jakby spadła z tyłu ciężarówki gdzieś w Aszdodzie, kiedy wiozi cię przez kraj , do obskurnego centrum absorpcyjnego, przy prędkości dwukrotnie przekraczającej ustawową prędkość dience to prawdopodobnie stacja izraelska, a nie HBO. Ale dygresję -) .

Podobnie jak w przypadku oryginalnego plakatu (OP), często myślałem o założeniu agencji.

Ale bardziej niż te podobieństwa, ja też czuję, że / u / StuBermann i ja przechodzimy przez dokładnie ten sam proces myślowy – pomimo faktu, że prawdopodobnie jesteśmy tysiące mil stąd i prawdopodobnie też mamy stosunkowo niewiele wspólnego poza faktem, że oboje jesteśmy niezależnymi pisarzami.

Być może Stu, podobnie jak ja, jest wewnętrznie zaskoczony, że udaje mu się zarabiać na życie, pracując w domu w Internecie. Podobnie jak ja, Stu może zmagać się z syndromem oszusta i zastanawiać się, czy zbliża się dzień, w którym jego klienci zdadzą sobie sprawę, że jest naprawdę wielkim oszustem.

Może Stu czasami czuje się tak, jakby żył własną wersją prawdziwego życia. Matrix . Czasami może się zastanawiać, czy ktoś podał mu czerwoną pigułkę, gdy spał pewnej nocy i czy jego klienci nie są w rzeczywistości prawdziwymi, ale raczej sprytnym botem AI, który został nasycony zdolnością do udzielania informacji zwrotnych i opanowania korporacyjnych wypowiedzi. (Jakieś trzy miesiące temu właściwie żartowałem powiedziałem klientowi, że nie jestem pewien, czy naprawdę jest człowiekiem. „Jestem prawdziwy!” – brzmiało błagalne przesłanie, które otrzymałem. Ale tak naprawdę trzeba było spotkać się przed kawą Byłem w pełni przekonany…)

Być może, tak jak ja, Stu co jakiś czas przerywa po wyczerpującym dniu przy komputerze, może ze swoją ulubioną miksturą alkoholową w dłoni (czy Stu jest piwem lub whisky człowiek?) i zastanawia się, dlaczego – pomimo obiektywnie rozsądnej pensji – w jego głowie słychać głos, który mówi: „ WTF robię ze swoim życiem!

Czy Tworzysz sensowną pracę?

Po pierwsze, Myślę, że zapewnienie rozwoju jako niezależny pisarz jest niezbędne.

Mój post powyżej opisuje różne sposoby, w jakie myślę, że możemy to zaprojektować. Znowu to jest.

Po drugie, jestem całkowicie w porządku, stwierdzając, że pisanie na zlecenie prawdopodobnie nie jest moim ostatecznym celem. Pisanie jest moim długoterminowym celem w tym sensie, że uwielbiam proces pisania i uwielbiam próbować wpływać na ludzi słowami (uwielbiam też czytać prace innych pisarzy).Ale pisanie dla klientów korporacyjnych, przynajmniej jako wolny strzelec, może nie być.

Kiedy „marzę o wielkich”, zwykle myślę bardziej jak o prowadzeniu startupu lub zarządzaniu komunikacją dla jakiegoś słynnego polityka ( moim pierwszym marzeniem zawodowym było zostać autorem przemówień!). Od czasu do czasu mam świetne pomysły, ale nie znalazłem jeszcze czasu na ich realizację – między pracą z klientem a pisaniem jestem, no cóż, zwykle zbyt zajęty. Mam nadzieję, że ten czas kiedyś nadejdzie.

Pomijając to wszystko, myślę, że post Stu zawiera kilka bardzo ważnych obserwacji. Myślę, że w tym miejscu znajdujemy wspólny język i prawdopodobnie wielu innych również:

  • Po pierwsze, uważam, że jako twórcy, pisarze potrzebujemy projekty z pasją. Nie sądzę, aby moi klienci poczuli się urażeni, gdybym im powiedział, że marketing treści i pomaganie im w pisaniu nie jest moją największą pasją w życiu, nawet jeśli doskonale w tym dobra. Chociaż jest duża szansa, że ​​mogą mnie więcej nie zatrudnić. Czy ktoś naprawdę marzył o zostaniu blogerem korporacyjnym, gdy dorośnie? Czy to w porządku, jeśli możemy publicznie przyznać, że dotyczy to również wielu z nas, niezależnych twórców content marketingu? Wydaje mi się, że jest niewielu pisarzy, dla których tak jest. Mam przeczucie, że zarówno Stu, jak i ja dążymy do tworzenia większej i bardziej znaczącej pracy niż ta, którą obecnie wykonujemy dla klientów. To dlatego, jak sądzę, oboje pociąga nas pomysł stworzenia niektórych naszych własnych prac. Myślę, że jeśli oboje zastanawiamy się „dokąd to zmierza?” można założyć, że oboje nie odczuwamy kreatywności, której nie zadowala nasza codzienna praca. Prowadzi nas to do pytania o wczesnych porach nocy, dokąd to zmierza? To właśnie robimy teraz. Ale do czego ostatecznie dążymy?
  • Freelancerzy potrzebują rozwoju tak samo, jak pracownicy firmy. Mówiłem już o tym wcześniej. Istnieje bardzo realne zagrożenie, że jeśli na to pozwolisz, freelancing zamieni się w pracę na własny rachunek w ślepą uliczkę. Obecnie planuję, w jaki sposób mogę ulepszyć rodzaj pracy, którą wykonuję w następnym roku kalendarzowym. Każdy ma ambicje. Niewielu jest szczęśliwych, robiąc to samo rok w rok. W paradygmacie, w którym rozwój nie jest wbudowaną funkcją, ważne jest, abyśmy poświęcili czas, aby go urzeczywistnić.

Czy wydaje ci się to prawdziwe?

Czy twoja niezależna praca przypomina Matrix?

Pozwól mi być brutalnie szczery.

Chociaż zaczynam trzeci rok pracy jako wolny strzelec – a moja średnia pensja w tym roku jest powyżej średniej krajowej w miejscu, w którym mieszkam – pisanie na zlecenie jeszcze nie wydaje mi się prawdziwe.

Częściowo jest to spowodowane tym, że przedkładałem pracę z klientami międzynarodowymi nad lokalnymi. Oznacza to, że nie wychodzę z biura tak bardzo, jak chciałbym spotykać się z doskonałymi klientami i uczestniczyć w takich wydarzeniach, jak konferencje i targi. Coraz częściej zdaję sobie sprawę, że jest to podejście niezrównoważone lub przynajmniej z natury niezadowalające (dla mnie).

Prowadzę życie towarzyskie – jasne. Czy jestem pustelnikiem? Nie. Ale jeśli całe życie zawodowe można prowadzić z biura domowego za monitorem – to myślę, że jest w tym coś głęboko niespełniającego.

Więc jeśli jesteś na tej samej łodzi, nie sądzę zaskakujące jest to, że możesz myśleć wzdłuż linii, do których to prowadzi. Ponieważ ewolucja jest konieczna , albo w końcu oszalejesz.

Nie mam pojęcia o życiu zawodowym / u / StuBermanna. Ale w moim przypadku prowadzenie firmy internetowej – choć stosunkowo dobrze prosperującej – również po prostu nie jest bezpieczne. Znowu skłania mnie to do myślenia o ewolucji.

Jeśli nie mogę spotkać się z klientami na drinka, dowiedzieć się, co się z nimi dzieje, i nawiązać z nimi prawdziwą przyjaźń, wiem, że pozostaję dla nich tylko połączeniem pikseli. Jak dla mnie. Aby odnieść sukces w dłuższej perspektywie, musi się to zmienić.

Nie mogę zdalnie zdiagnozować czyjegokolwiek niezależnego pisarza. Ale potrafię wczuć się i czuć, że podzielam zasadniczo ten sam zestaw obaw, co ten plakat Reddit. Co przynajmniej dla mnie mówi. Ilu innych niezależnych pisarzy ma te same myśli?

Jeśli spojrzysz na historię z daleka, zdasz sobie na przykład sprawę, jak nienaturalne jest dla ludzi siedzenie w samolocie i podróżowanie między kontynentami w zaledwie kilka godzin. Dla porównania to nowatorski postęp!

Myślę, że jeśli chodzi o pracę online, wszyscy walczymy z podobną dynamiką. To jest zbyt nowe. Nie jesteśmy jeszcze do tego przystosowani. Są pewne kwestie, które wspólnie musimy zrobić, zanim będziemy mogli zaakceptować ten sposób pracy jako normalny.

Dla mnie teraz pisanie na własny rachunek nie jest pełnym obrazem, który zapewnia całą satysfakcję, której potrzebuję czuć się spełnionym zawodowo.

Nawet jeśli to świetny sposób na życie, potrzebuję czegoś zewnętrznego, aby czuć się kreatywnym. Dopóki nie wydaje mi się to prawdziwe, będę pragnął sposobu, aby przełączyć rzeczy w tryb offline. I dopóki nie poczuję, że relacje, które podtrzymują moją firmę, są na tyle realne, że mogę na nich polegać, będę się martwić o takie rzeczy, jak rozwój kariery, stabilność dochodów i tworzenie profesjonalnej sieci, która będzie dla mnie wystarczająco solidna. >

Nawiasem mówiąc, nie mówię, że osiągnięcie tych rzeczy nie jest możliwe w kontekście pisania na zlecenie. Tylko dla wielu freelancerów na wczesnym etapie kariery takie rzeczy są prawdopodobnie niespełnionymi aspiracjami – które będą nas dręczyć, dopóki nie zostaną zrealizowane.

Niezależne pisanie może być świetnym sposobem na życie. Ale wiąże się to z ryzykiem stagnacji zawodowej, którego łatwo nie docenić. Szczególnie jeśli nigdy nie spodziewasz się, że będziesz to robić w pełnym wymiarze godzin, a potem obudzisz się pewnego ranka i zdasz sobie sprawę, że właśnie to robisz.

Szczególnie ta pora roku stwarza doskonałą okazję dla pełnoetatowych freelancerów aby dowiedzieć się, jakie są nasze długoterminowe aspiracje zawodowe.

Zastanów się. Odpocząć od kamiennej ściany. Aby opracować strategię.

I spróbuj wypełnić wszelkie luki między naszymi aspiracjami zawodowymi i kreatywnymi a pracą, którą się angażujemy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *